Alergia córki i pomysł na biznes

redakcja/ Październik 4, 2017/ POLSKA MARKA, WYWIADY/ 1 comments

 

25 letnia kobieta. Mama, 2 i pół rocznej Estery. Założycielka i właścicielka dwóch debiutujących właśnie firm z eko-kosmetykami

 

 

Przykład historii mogłoby się wydawać bardzo zwyczajnej, jak każdej innej. Jednak w tej swojej banalności staje się niezwykła, zwłaszcza kiedy dodamy, że to kobieta samotnie wychowująca półtoraroczną wówczas Esterę; zmagająca się z nietolerancją białka u córki, podejmująca ryzyko rezygnacji z dorywczej pracy, po 15 godzin w tygodniu na rzecz założenia działalności gospodarczej.

 

Anię Matus, znalazłam na jednej z grup facebook’owych, kiedy to pośród innych użytkowników nieśmiało zdradziła kilka słów o sobie i swojej firmie. Opisana przez nią historia wydała mi się tak prawdziwa, że postanowiłam poznać tę historię ze szczegółami. Oto i one:

 

alergia

FI: Zacznijmy od początku. Masz 23 lata, na świat przychodzi Estera, jak sama napisałaś: „Moja motywatorka i radość życia, największe szczęście o najpiękniejszym uśmiechu na świecie”. Mija trochę czasu i rozpoczynasz działalność gospodarczą. Jak to było?

 

Ania: Tak, 16 marca 2015 roku urodziła się Estera. Działalność gospodarczą rozpoczęłam dokładnie rok później 2 kwietnia 2016 roku.

 

FI: Skąd pomysł na działalność gospodarczą?

 

Ania: Marzenia. Marzenia, które przerodziły się w cele. Jednym z nich jest dom, który bardzo chcę postawić czy też kupić bez biegania po bankach, co na etacie jest praktycznie niemożliwe bez zaplecza finansowego czy wsparcia rodziny. Do pracy wróciłam około 6 miesięcy po porodzie – dorywczo, po 15h w tygodniu. Wtedy już wiedziałam, że chcę iść na swoje. Takim gwoździkiem do tego była również moja córka i jej alergia. Jako maluch miała bardzo silną nietolerancję białka. Następstwem stosowania zwykłych kosmetyków były swędzące i bardzo wrażliwe zmiany atopowe na skórze. Wyrzuciłam kilka tysięcy (serio!) nim trafiłam na to, co jej pomaga – były to naturalne, polskie kosmetyki. Zmieniłam jej calutką półkę kosmetyczną, swoją przy okazji. Wtedy już wiedziałam, że ekodrogeria będzie czymś czym chcę się zajmować.

 

FI: Czy z perspektywy czas uważasz, że różne trudności w naszym życiu można uznać za błogosławieństwa?

Ania: Ja myślę, że nic nie dzieje się bez powodu. Wszystko, co dzieje się w naszym życiu jest dla naszego dobra.Gdyby nie jej alergia, pewnie siedziałabym na etacie lub prowadziła firmę o trochę innym profilu, może produktem pewnym, masowym, ewentualnie dla profesjonalistów.

FI: Wspomniałaś, że na początku swojej przygody z firmą napotkałaś na kilka trudności. Co to było?

Ania: Zamiast myśleć o tym, o czym powinnam, to myślałam w sumie nie wiem o czym <śmiech>. Straciłam kilkadziesiąt tysięcy złotych na nieprzemyślanej inwestycji, więc miałam przez pół roku na czynsz za mieszkanie, które wynajmowałam z córką, opłaty, jedzenie, pieluchy. Tak przez pół roku. Nie przemyślana inwestycja, bo nie przejrzałam dokładnie rynku. Chciałam wszystko na już. Postawiłam mój ukochany sklep w sieci, i nigdzie nie było mnie widać, na fejsie uszło. Jednak powoli zaczęłam działać!

 

 

FI: Dobrze wiemy, że założenie działalności gospodarczej wymaga dużego zaangażowania. Postawienie sklepu internetowego, aspekty prawne w postaci regulaminów, marketing, księgowość – to wymaga czasu i wiedzy.

Ania: Na początku, miałam totalnego doła. Jeśli chodzi o firmę, to czułam, że jestem w tym zupełnie sama. Teraz mam przy sobie moją bratnią duszkę – przyszłego męża -zobaczyłam go i wiedziałam, że to człowiek, z którym będę szła przez życie. Jesteśmy ze sobą od stycznia tego roku. Jednak kiedy rozpoczynałam działalność gospodarczą nie stać mnie było na SEO, reklamę na fb czy Google, musiałam sama wszystko ogarnąć. Marketingu uczę się od podstaw, bo jestem typem prymusa, lubię się uczyć. Księgowość – wszelkie sprawy finansowo-urzędowe i inne powierzyłam mojej ukochanej cioci, która prowadzi swoje biuro rachunkowe. Okazała mi tyle wsparcia, sprzedała taką ilość wiedzy, że głowa mała. Nigdy nie pozwalała zwątpić, jak coś szło nie tak. W momencie, w którym chciałam się poużalać słyszałam NO CO TY ANKA?! NIE PIERDZIEL GŁUPOT DASZ RADĘ!

FI: Wspaniała motywacja.

Ania: Ogromna!

FI: Miałaś pomysł na biznes, wsparcie księgowo-urzędowe i … co dalej?

Ania: iii dalej do banku po kredyt. Po dziesiątkach wizyt, męki wręcz udało się pozyskać fundusze na inwestycję. To było bardzo trudne, ale udało się! Potrzebowałam funduszy na oprogramowanie, kasę fiskalną, meble, towar.


FI:
Udało się … stworzyć wirtualną drogerię z eko-kosmetykami na www.24ekomania.pl. Dziś stawiasz kolejny sklep dla myjni samochodowych i auto detailingu. Co było dla Ciebie najtrudniejsze z perspektywy czasu i kto dodawał Ci nadziei lub sił?

Ania: Hmmm… myślę, że ogarnięcie tego wszystkiego. Połączenie w jedność. Był przy mnie zawsze mój Tata, który bardzo trzeźwo myśli i zawsze starałam się z nim. Omawiać różne sprawy. Niezastąpione były Ciocie i babcia, które bardzo pomogły mi opiekując się Esią, kiedy byłam w pracy. Największą nadzieję dawał właśnie jej uśmiech i to, że robię to dla niej, dla jej lepszego jutra.

filiżanka-inspiracji

FI: Pochodzisz z Małopolski, spod Tarnowa. Mieszkasz w Warszawie. Gdzie i jak odpoczywasz?

Ania: Dużą część swojego dzieciństwa spędzałam na wsi, obok Pacanowa – w rodzinnym domu mojego Taty. Do dziś to miejsce jest moim azylem. Wyjeżdżam tam, tak często jak tylko mogę. W wolnym czasie spaceruję i czytam Od Hemingwaya po literaturę ogólnorozwojową.

FI: Twoje motto życiowe?

Ania: W życiu masz to, na co się odważysz.

FI: Plany na przyszłość?

Ania: eko-spa.

FI: Wspaniale, dzięki za rozmowę i do zobaczenia w eko-spa 🙂

Po więcej zapraszam na Filiżankę Inspiracji – Facebook 🙂