Lidia Kulik, od pasji do własnego studia DanceFIT

redakcja/ Listopad 28, 2017/ POLSKA MARKA, WYWIADY/ 1 comments

„Po mężu i córce to najpiękniejsze co mnie spotkało” – Lidia Kulik.

Pracować i robić to co się lubi, to spełnienie marzeń!

 

Wielu młodych ludzi marzy o tym, by założyć działalność tak szybko,jak to możliwe. Najlepiej, by biznes od razu przynosił zysk. Szybko rozczarowują się i poddają, gdy napotykają na przeciwności. Jak to się stało, że absolwentka AWF, Instruktor Zumby założyła swoje studio Dance-Fit i na zajęcia przyciąga coraz szerze rzesze zainteresowanych?

 

Przeczytaj:

 

 

Dziś rozmawiamy w Twoim studio dance-fit. Działasz w nim od niespełna 3 miesięcy. Kiedy zaczęłaś pracować na swój biznes?

 

 

Moja przygoda rozpoczęła się w zasadzie od momentu, gdy zrobiłam Kurs na Instruktora Zumby. 7 lipca 2011 roku, bodajże, choć wcześniej skończyłam AWF.

 

 


Kiedy odkryłaś, że FITNESS to jest to? To Twoja pasja i chcesz iść w tym kierunku?

 

 

Wcześnie! Od urodzenia kochałam muzykę. Już jako mała dziewczynka spisywałam teksty piosenek na kartkę żeby szybciej nauczyć się śpiewać, zamykałam się w pokoju i tam ćwiczyłam szpagaty, rozciąganie itd. Sport towarzyszył mi od początku. Już w 3 klasie podstawówki układałam swoje choreografie w konkursach szkolnych i tak podjęłam decyzję o studiach i kierunku AWF.

 

Lidia Kulik

Lidia Kulik, fot: dspstudio

 

 

 

Obie doskonale wiemy, że założenie działalności gospodarczej wiąże się z olbrzymimi kosztami i wkładem własnym na początek, zwłaszcza jeśli chodzi o klub fitness. Jak to się stało, że Tobie się udało?

 

 

Ciężką pracą. By móc opłacić sobie studia podjęłam pracę w fabryce. Po studiach, rozpoczęłam pracę jako Instruktor. Jednak to nie wystarczyło, by się utrzymać. Dlatego łączyłam obie prace, w fabryce i w klubie fitness. Każdy dzień wyglądał bardzo podobnie. 4:00 – pobudka, na 6:00 do pracy, 8 godzin w fabryce, szybki obiad i popołudnie prowadząc zajęcia fitness. Czułam jak to małe ziarenko z napisem ‚fitness’ kiełkuje. Poczułam, że to chyba to miejsce, w którym chce zostać. Jednak z każdym dniem mój organizm był coraz słabszy, a moje ciało nie chciało się regenerować. Wtedy pomyślałam: albo w lewo albo w prawo. Zdecydowałam pójść za tym co lubię.

 

 

 

Nie łatwiej było wybrać drogę pełnego etatu Instruktora Fitness w renomowanej sieciówce? Pracować pod szyldem znanego fitness?

 

 

 

 

Gdy pracowałam w klubie Fitness miałam mnóstwo pomysłów, by wprowadzić coś nowego, świeżego, nietypowego. Chciałam, by coś się działo w tym klubie. Jednak byłam blokowana. Właściciel fitness, w którym pracowałam nie czuł tego co Ja. Po prostu. Po roku, postanowiłam zrezygnować z pracy. Z jednym dniem. Na ostatnich zajęciach poinformowałam swoich uczestników o tym, że odchodzę i jeśli będą chcieli – to mnie odnajdą. Założyłam firmę, facebooka i zaczęłam działać. Początkowo prowadziłam zajęcia w szkołach. Wynajmowałam salę i zapraszałam uczestników poprzez profil na facebook’u. Wówczas frekwencja przerosła moje oczekiwania.

 

 

Lidia Kulik, fot: dspstudio

 

Fitness to nie wszystko, czym się zajmujesz. Podkreślając chronologię: Instruktor Fitness, Instruktor Zumby i … kurs na animatora zabaw dla dzieci. Jak to się stało?

 

 

Dokładnie tak. Kurs na animatora zabaw dla dzieci zrobiłam będąc w ciąży. Postanowiłam wówczas poszerzyć horyzonty. Chciałam poznać sposoby na to, by zająć się dziećmi inaczej niż tańcem, zumbą Kids. I to był tylko krótki epizod, szkolenie. Po urodzeniu rozpoczęły się organizacje urodzin dla dzieci, zaczęłam wykorzystywać swoje zdolności manualne. Urodziny i przyjęcia nabierały tempa i analogicznie Ja też szukałam kolejnych szkoleń, by móc oferować więcej zabaw, atrakcji. Uwielbiam powracać do czynności z dzieciństwa. Radość dzieci, uśmiech – skradły moje serce. Choć na dzieci trzeba mieć sposób! Dzieci to trudny klient, bo dzieci wyczuwają dorosłego człowieka. Mam swoje magiczne sztuczki na to, żeby dzieci słuchały i dobrze się bawiły. Bardzo zależy mi również na tym, by żadne dziecko nie odstawało od grupy. Staram się by każde dziecko bawiło się i integrowało z grupą.

 

 

Kto wspierał Cie/wspiera Cię w tych wszystkich pomysłach?

 

 

Mąż! Potrzbowałam takiej osoby, która mnie troszeczkę popchnie do przodu. Miałam dużo pomysłów, chęci, skumowanej pasji w sobie. Wcześniej nie miałam od nikogo takiego wsparcia, kto powiedziałby: „to co robisz jest super”. Po jakimś czasie poznałam swojego obecnego męża. Jeszcze jako narzeczony popchnął mnie do decyzji o założeniu działalności gospodarczej. Ponadto podrzuca mi swoje pomysły na zajęcia. O! Na przykład Sobotnia zumba przy kawie to jego pomysł! 🙂 Wspiera mnie bardzo.

 

Twoje motto życiowe?

 

 

Podążaj za głosem serca!

 

LidiaKulik

Lidia Kulik, fot: dspstudio